niedziela, 14 czerwca 2026

Loteria

 

We wszelkich dziedzinach zajmujących się czymkolwiek ożywionym, występuje element loterii. Nauki nieożywione są uprzywilejowane - metr zawsze ma metr, a kilogram wazy kilogram. Ale taka gałąź na przykład - wczoraj miała 97 centymetrów, a dziś ma 101.. Ale to jeszcze nic - w kilku poprzednich sezonach rozregulowane przymrozki biły w ogród jeszcze między 5 a 7 czerwca, w tym roku nie pojawiły się po 10 maja, Zimni Ogrodnicy nie przyjechali. Praktycznie od chwili wysiania nasion na rozsady człowiek siedzi i myśli - kiedy będę mógł je posadzić? Sadzić wcześniej, i ryzykować, czy jednak grać zachowawczo, i czekać? Co roku na takiej loterii można wygrać, ale też można ponieść klęskę spektakularną.

Doświadczenie coś tam oczywiście podpowiada, ale gwarancji nie ma żadnych do czasu, gdy ryzyko przymrozków minie ostatecznie. W tym roku zalicytowałem ostro i przystąpiłem do sadzenia w... Zimnych Ogrodników, obstawiając, że anomalią tego roku będzie... brak anomalii w postaci przymrozków w czerwcu, no i ciepli Zimni Ogrodnicy. W połowie czerwca, gdy pisze te słowa, wygląda na to, że obstawiłem właściwe konie i że termin wysadzenia do gruntu, na kostki słomy oraz na grządki podwyższone tych wszystkich pomidorów, cukinii i dyń był najlepszy z możliwych. Jak to mówią, kolejny raz udało się uciec grabarzowi spod łopaty.

Wyłącznie w kwestii siewów jednak, bo loteria trwa dalej. Teraz obstawiamy kwestie wody, i stawki są wysokie. Otóż, wody brak. Nie pada, a jak pada to nie dość. Ziemia i kostki słomy obsychają, a zbiorniki na deszczówkę świecą pustkami. Poziom wody w stawie opada. Ziemniaki w grubej ściółce, uprawiane bez podlewania, ledwo rosną, w porównaniu z tymi podlewanymi, uprawianymi w pojemnikach, są karzełkami. Najbardziej cierpią dynie i cukinie na słomianych kostkach, tu nie ma mowy o liczeniu na siły natury - jak do tej pory, co tydzień trzeba kostki podlać, a i tak wzrost roślin jest wolniejszy niż tych w pojemnikach, podlewanych częściej.

Wymiana drewnianych grządek Parszywej Dwunastki na metalowe grządki Stalowej Ósemki też byłą loterią, i nadal przecież jest, dopiero się okaże, jak będą się sprawować w dłuższej perspektywie. Na razie, jak to się mówi - so far, so good - wszystko rośnie dobrze i z grubsza bezproblemowo, nie licząc oczywiście problemów z wodą. Wielce sobie chwalę wysokość grządek, jednak schylanie się o 30 centymetrów mniej ma swoje zalety. Tylko ja jeden jednak wiem, jak wiele wysiłku kosztowało, by tak wysokie grządki napełnić. No ale coś za coś... 

Wraz z nowymi grządkami pojawiły się całkiem nowe siatki, nad którymi myślałem sporo i sezon pokaże, czy się sprawdzają lepiej niż poprzednie. Na razie jestem dumny sam z siebie, iż wpadłem na pomysł zrobienia siatek nie do ziemi, a około 20-30 centymetrów nad nią. Co za komfort! Nie wchodzą w paradę przy sadzeniu roślin, a przecież rozsady pomidorów jeszcze podpór nie potrzebują, jak zaczną potrzebować, to już przecież dorosną do siatki. Drugi patent jaki sobie wymyśliłem, to przewleczenie drutu przez siatkę u dołu i solidne jego napięcie. Dzięki temu siatka jeszcze mniej się pałęta gdzie nie trzeba gdy na przykład usuwam nieliczne chwasty czy coś dosadzam. Po raz kolejny przekonuję się, że małe drobiazgi, racjonalizacje, patenty ułatwiające życie ogrodnika i oszczędzające czas są o wiele bardziej istotne niż sądzimy. Mądrym pomysłem było też nałożenie na krawędzie blachy osłonek, wykorzystałem tu silikonowe rurki, jakie kierowcy zakładają na krawędź drzwi w swoich autach, by przy ich otwieraniu nie obijać aut parkujących obok.

W dalszej części sezonu mam zamiar poeksperymentować ze ściółką z owczej wełny, podarowanej mi przez Asię. Dostałem też w pakiecie podkarpacką biedronkę! Mówiąc jednak serio, pogodowa klapa z opadami sprawiła, że eksperyment nie zaczął się od razu wiosną. Doszedłem do wniosku, że te mikroskopijne ilości opadów, jakie się w Ostoi zdarzają, powinny jednak trafiać na grządkę, a nie zatrzymywać się, na jednakże hydrofobowej wełnie. Woda z wełny w części spływa, chyba że jest całkowicie przemoczona. A na to jak na razie nie ma widoków. Wełna czeka więc na swoją kolej - gdy wszystkie rośliny ukorzenią się porządnie, przed nadejściem letnich upałów, wyściółkuję runem ze dwie grządki i zobaczymy jak się to sprawdzi.

Tymczasem, grządki produkują już niebywałą obfitość warzyw liściowych, nie do przejedzenia. Chyba nieco przesadziłem z nasadzeniami, trzeba było tego posadzić połowę. Z drugiej strony jednak, są i porażki. Największa to całkowite rozczarowanie nasionami z wymiany. Namówił mnie do niej pewien zagraniczny hodowca z kilkudziesięcioletnim stażem, z dalekiego kraju. Chciał, bym wypróbował jego nasiona, efekt pracy selekcyjnej. Ja również wysłałem mu swoje. O ile moje nasiona dały radę, to na tych jego zawiodłem się strasznie. Sto procent rzodkiewek od razu poszło w kwiat, podczas gdy moje dały piękny plon. Z fasoli wykiełkowała co trzecia, na szczęście, posiałem też swoje. Krzaki ogórków są jak na razie o połowę mniejsze od moich. Jak widać, wymiany nasion z innymi ogrodnikami, nawet tymi znanymi, to też jest loteria. 

Widomy znak nadchodzącego lata, szampan z kwiatów czarnego bzu został właśnie zabutelkowany, by być gotowy na świętowanie Letniego Przesilenia. Za chwilę korki zostaną zamknięte i przez następne dni wszyscy będą w duchu spekulować - wybuchnie, czy nie wybuchnie?  Te same półlitrowe butelki służą mi kilkanaście lat, nie wybuchła żadna. Nowe, litrowe, testowane w zeszłym roku, potrafiły wybuchnąć. Prosty sposób pozwala mi jednak spać spokojnie - butelki trzymam w wiadrze z pokrywką, jeśli mają chęć wybuchać, to wolna wola, szkód nie poczynią. Jeśli ktoś ma dużą lodówkę i sporo miejsca w niej, to chłód również pomaga - nigdy żadna butelka nie wybuchła mi w lodówce, a wypiliśmy tego przez lata setki i sporo też rozdaliśmy. A sam "szampan" - jak to szampan - im chłodniejszy, tym lepszy.

Loteria więc jak widać trwa - od sadzonek (zmarzną czy nie zmarzną) po szampana (wybuchnie czy nie) - w permakulturowym siedlisku nie ma nudy. Oby na naszej loterii życia, w naszych rodzinach, ogrodach, siedliskach padały tylko same, pozytywne wygrane.
Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzącego Letniego Przesilenia i pięknego lata!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz