środa, 3 maja 2017

Pozory


Choć nadszedł maj, to utworzone na jesieni w Ostoi nowe rzędy mini sadu z pozoru nie tętnią życiem. Tylko na krawędzi grządek pysznią się narcyzy miniaturki. Ale to tylko pozory, wystarczy podejść bliżej i pochylić się nieco nad warstwą zrębki, aby dostrzec wyłaniające się z niej życie, w bardzo różnorodnych formach.

Najważniejsi partnerzy w dziele tworzenia nowych grządek kryją się pod ziemią - to strzępki grzybni, dzięki którym drzewka mają szansę się przyjąć i współpracując, rozkwitać, dosłownie i w przenośni. Ci mali pomocnicy są łatwi do wykrycia po rozgarnięciu zrębki, gdzie morze ich małych nitek tworzy subtelne białe firanki. Grzybki zaczęły już także manifestować swą obecność nad ziemią, ukazując kapelusze gustownie dobrane pod kolor domu.

Przez zrębki przebijają się pierwsze zieloności - łubin trwały, który ma stanowić źródło azotu dla innych roślin, bób, który w tym roku spełni tą samą rolę, ale dodatkowo da nam mały, ale bardzo smaczny plon, oraz truskawki, które poza dostarczeniem owoców mają stanowić okrywę gleby i zmniejszać parowanie. Mam w Ostoi kilka odmian truskawek, po to, by zbiory nie następowały jednocześnie. Najlepiej sprawdzają się w tym względzie odmiany owocujące od lata do jesieni, w ubiegłym roku ostatnią własną truskawką cieszyłem się w początku grudnia.

Pod młodym drzewkiem pyszni się pokrzywa - dla jednych utrapiony chwast, a dla mnie roślina przydatna - wczesną wiosną daje witaminy, gdy podrośnie dobrze smakuje, a o każdej porze roku dostarcza innym roślinom substancji odżywczych przerobiona na płynny nawóz. Tu jednakże stanowić ma źródło ściółki - bo po co nosić ściółkę pod drzewka, skoro może pod nimi wyrosnąć, i okresowo ścinana chronić glebę przed wysychaniem i dodawać składników odżywczych? Obok zieleni się czosnek niedźwiedzi, roślina tak smaczna, jak pożyteczna - odstrasza rozmaite szkodniki, a posadzone wokół drzewka zmniejsza ryzyko uszkodzenia go przez nornice.

Niedaleko w towarzystwie pokrzywy rośnie żywokost, możemy więc na jednym zdjęciu zobaczyć dwie najcenniejsze rośliny, jakimi może pochwalić się Ostoja. Trudno mi sobie wyobrazić permakulturowe gospodarowanie bez tej pary. W moich warunkach żadne inne rośliny nie są tak przydatne w ogrodzie, do sporządzania nawozów, gnojówek, oprysków, ściółkowania, a również jako podręczna apteczka i surowiec kulinarny. Powinienem dodać, że żadna z tych roślin nie rosła nigdy w miejscu, gdzie znajduje się teraz mini sad, aczkolwiek rosną w pobliżu nad rzeką. I podczas gdy inni je tępią, ja posadziłem u siebie i cieszę się, że rosną.

Na spirali ziołowej nadal jeszcze pozornie zima i niewiele się dzieje. Pomimo iż spirala przeżywała bez szkody bardziej srogie zimy niż ostatnia, to znacznie w tym roku ucierpiały rośliny ciepłolubne - rozmaryn i szałwie. Czekam z niecierpliwością, czy jeszcze odbiją, a póki co wynajduję radujące oko oznaki życia innych gatunków. Przoduje bluszczyk kurdybanek, szczypiory i mięty. a koloru spirali dodają szafirki. Kwitnie też samotny tulipanek, no cóż, jest to raczej spirala kulinarno-lecznicza, a nie kwiatowa. Zielenią się nieśmiało majeranki i tymianki, ale do wiosennego wybuchu wegetacji jeszcze chyba daleko. O dziwo, zauważyłem, że zimę przetrwał piołun luizjański, teoretycznie nie zimujący w naszych warunkach klimatycznych. Spirala jednak posiada swoje sekrety - tworzy mikroklimaty, które potrafią czasami czynić takie cuda.

Niedaleko spirali, pod płotem, pyszni się młoda świdośliwa, cała w kwieciu. Pamiętam jak sadziłem ją dwa lata temu na jesieni. W zeszłym roku pierwszy raz zakwitła, skromnie bardzo. W tym roku, wspomagana przez polikulturę pozornie zbędnych i uciążliwych "chwastów" rosnących u jej podnóża, radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Może dochowam się wreszcie pierwszej garstki owoców w tym roku? Patrząc na otaczające mnie połacie ściółki ze zrębki, nie mogę doczekać się chwili, gdy cała ona zniknie pod łanem różnorodnej zieloności - pokrzyw, żywokostów, mniszków, krwawników, wszystkiego, co zechce tu żyć, i wspierać się wzajemnie. Wszak pamiętać należy, że jeszcze kilka lat temu był tu tylko tak zwany szczery piach ...

5 komentarzy:

  1. Pięknie sobie poczynasz, a za kilka lat będziesz cieszył się żywą, żyzną glebą jako rekompensatą za mądre gospodarowanie. Polecam kursantom Twój blog, mam nadzieję, że mogę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, to wielka przyjemność słyszeć to od Ciebie. Polecaj, po to jest ten blog, jeśli komukolwiek choć trochę w czymś pomoże, będzie mi bardzo miło.

      Usuń
    2. Witam, a ja chciałbym się dowiedzieć odnośnie ziemniaków, mianowicie chcę spróbować wyhodować ziemniaki pod przykryciem ze słomy, położone na ziemi.... jak musi być ta warstwa słomy?
      Pozdrawiam Serdecznie
      P.S. Z wielką przyjemnością śledzę Pana bloog, i staram się w miarę możliwości czerpać z Pana wiedzy i przekazu za pośrednictwem blooga.

      Usuń
    3. Na początku warstwa powinna być cienka, około 10 cm aby ziemniaki mogły łatwo wykiełkować. W miarę ich wzrostu dokładamy słomy, do 30 cm nawet. Jeżeli od razu mamy 30 cm ściółki, to ziemniaki trzeba posadzić w otworach wykonanych w niej. Dziękuję bardzo za miłe słowa i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. A u mnie dziwnie jakos z roślineczkami tutejszymi, z ktorymi jeszcze nie jestem obeznana w zupełności,bo niecaly sezon wegetacyjny mieszkam, a wiec czekam z niecierpliwością co sie z Ziemi wyłoni. Poki co pokrzywy niespotykana obfitość oraz barszczu tez. Żywokostu, jak dotąd nie stwierdzilam, niestety. Za to do stawu przyleciała para dzikich kaczek, mimo że staw jeszcze nie wykończony zupelnie.. I boję sie myśleć, że roboty, które muszą byc, a sie ciagle odwlekaja (przez nieodpowiednia pogodę), mogą je wystraszyc... :( Pojawiły sie też żabki, może raczej ropuszki - bo szare i z "purchlami" na ciałku. A wiec dzieje sie! :)
    Dostać pochwałę od Krystynki, to jakby złoty medal na olimpiadzie ;) Zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń