poniedziałek, 20 marca 2017

Zapowiedzi

Pierwszy dzień astronomicznej wiosny w Ostoi wita zmianę pór roku jedynie tulipanami. Wychylają się one z grubych warstw ściółki, tworząc zapowiedź tego, co za kilka tygodni zacznie się dziać. To chyba najtrudniejszy czas dla mnie w ciągu całego roku - zewsząd wszyscy donoszą o kiełkujących, kwitnących, wyłaniających się ogrodowych cudach, a tu w lasach szaro, buro i ponuro. Zakradać się zaczyna zwątpienie, że jesienne wysiłki poszły na marne, że kłącza i cebulki nie przetrwały zimy, ale rozsądek podpowiada, że po prostu ... jeszcze nie czas.

Z tego wszystkiego oddałem się niezwykle kojącemu zajęciu, jakim jest ciężka praca. Postanowiłem przeciąć Zajęczą Górkę rowem konturowym, tak zwanym swale, którego zadaniem jest stworzyć warunki do wzrostu drzew, poprzez wyłapanie, spowolnienie, rozprowadzenie i umożliwienie wsiąkania wody deszczowej. Początki wydają się być obiecujące, przy lekkiej mżawce widać, że dno rowu ładnie chłonie wilgoć, a na wale poniżej rowu wysiane nasiona zaczęły pięknie pęcznieć pod ściółką. Wielkość i kształt rowu surowej weryfikacji podda pierwszy ulewny deszcz, na który czekam z utęsknieniem. Całość wymaga jeszcze wielu dni pracy, bo niby ta moja górka mała, ale inaczej się mierzy wzrokiem, a inaczej łopatą.

Tymczasem w mieście, pod eksperymentalnym oświetleniem ledowym, które poza światłem białym daje również sporo czerwieni i purpury, mamy kolejną zapowiedź tego, że sezon 2017 zapowiada się ciekawie. Jak uważni czytelnicy pamiętają, zbierałem nasiona własnych pomidorów w poprzednim sezonie, a kilka tygodni temu eksperymentalnie wysiałem trzy z nich aby zobaczyć, czy kiełkują. No i wszystkie trzy wykiełkowały, a jakże. I nie dość, że pięknie wykiełkowały, to już zaczęły zawiązywać pierwsze pąki kwiatowe! Rośliny te miały tylko potwierdzić, że nasiona kiełkują, ale skoro już za moment zakwitną, postaram się je jakoś utrzymać przy życiu do drugiej połowy maja, kiedy to będzie je można wyekspediować na zewnątrz. Będzie to o tyle trudne, że wszędzie jak okiem sięgnąć, zaczynają się piętrzyć kuwety i doniczki z rozsadami, maluczko, a zabraknie parapetów i podłóg na to całe towarzystwo. Czego i Państwu, drodzy czytelnicy, życzę.

6 komentarzy:

  1. Dziękuję za kolejny, piękny tekst opisujący przyrodę z miłością!
    PS - z praktyki wiem, ze dwa tygodnie co najmniej jest w plecy, w porównaniu z innymi terenami. A więc spokojnie, wszystko w swoim czasie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś wspaniałego Gratuluję wykonania :-) To idealnie trafia w mój gust.

    OdpowiedzUsuń
  3. Marta,(sorki!) Bo w tym wszystkim o czym pisze Wojciech, tu też, nie chodzi o gust, taki czy inny, jakichś mniastowych panienek - ale o zmianę. Polecam hasło "permakultura". Wbij w wysz8ukiwarke , wiele sie dowiesz, chyba . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U moich Rodziców pod lasem na terenach górskich też wszystko ze 2 tygodnie później niż u mnie, w okolicach Wrocławia. Tulipany i narcyzy już wychodzą, czosnki i korony cesarskie, zaczynają kwitnąć fiołki no i wszędzie pąki, pąki... parę dni i będzie już kolorowo.
    Piękny tam teren i tyle możliwości!
    Jeśli chodzi o pomidorki, co zakwitają tak wcześnie, to może dlatego, że właśnie warunki są niesprzyjające i jak najszybciej chcą przedłużyć gatunek, dlatego już kwitną? Ale ja też jestem za tym, żeby każdemu dać szansę i sama bym pewnie też nie wyrzuciła takiej sadzonki, bo przecież ona ŻYJE!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś są pierwsze krokusy :) I jagody kamczackie dostają listków.
      Co do pomidorów, to mieszanka światła czerwonego i purpurowego podobno stymuluje kwitnienie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Dzień dobry. Mam do Pana pytanie: jak dokonuje Pan wyboru dostawców sadzonek? Może ma Pan sprawdzonych, stosujących metody ekologiczne i sprzedających stare, nie zmodyfikowane odmiany?

    OdpowiedzUsuń